czwartek, 20 kwietnia 2017

Dwadzieścia pięć


7 lat, 84 miesiące, 2557 dni a mi wydaje się jakby nasza historia rozpoczęła się niedawno. Pamiętam wieczór, kiedy się poznaliśmy. Nie było romantycznie, nie było tak jak w filmach - nie było miłości od pierwszego wejrzenia. Wracałam do domu a on razem ze swoim kolegą podszedł do mnie i najpierw się przedstawił jako Harnaś a później pochwalił się przywłaszczonym kuflem z pewnego baru. Fajnie prawda? Gdyby ktoś powiedział mi wtedy, że z tym chłopakiem będę wyśmiałabym te osobę. On powiedział co powiedział, ja się zaśmiałam i każde z nas poszło w swoją stronę. Nie liczyłam na ponowne spotkanie. Jakiś czas później przez przypadek spotkaliśmy się większą grupą na boisku i właśnie wtedy poznałam jego imię. Wszyscy mówili na niego Harnaś, ale dla mnie był Mateuszem. Prawie codzienne spotykaliśmy się całą paczką, ale niewiele było momentów kiedy zostawaliśmy sam na sam. Zabawne było to, że wszyscy znajomi wiedzieli o tym, że mu się podobam a ja tego nie dostrzegałam. Często graliśmy w kosza a ja zawsze byłam z nim w drużynie, graliśmy też w butelkę i dziwnym trafem za każdym razem dostawaliśmy tylko jedno zadanie - pocałować się.  Nadszedł ten dzień, gdy zapytał czy zostanę jego dziewczyną a ja odmówiłam. Dlaczego? Kolega był z niego dobry, ale nie był w moim typie a ja wciąż miałam w głowie ideał chłopaka pod każdym względem - „mojego byłego”. Wiecie jak się poczułam, gdy dowiedziałam się, że po tym jak mnie odprowadził skręcił sobie kostkę? Dziwnie, miałam wrażenie, że to moja wina. Przez następne dni słuchałam tego jaka to ja głupia jestem bo się nie zgodziłam a Harnaś to przecież to taki fajny chłopak, z którym byłabym taka szczęśliwa. No spoko, ale czemu miałam być z kimś na siłę?
7 lat temu nie wytrzymałam już takiego gadania, popłakałam się i poszłam z boiska, na którym siedzieliśmy całą grupą. Mateusz poszedł za mną i odkąd tylko przekroczył szkolną bramę próbował poprawić mi jakoś humor. To był pierwszy raz kiedy byliśmy sami bez wszystkich znajomych w pobliżu. Siedzieliśmy na ławce rozmawiając o pierdołach a potem usłyszałam coś co mnie na prawdę rozbawiło bo jeszcze nigdy nie słyszałam żeby jakikolwiek chłopak mówił o moich oczach, księżycu i gwiazdach. Romantyk się znalazł. A potem zmieniłam zdanie i powiedziałam, że chcę z nim być. Skąd zmiana? Powód był mega głupi - miałam dość słuchania koleżanek a związek miał potrwać góra dwa miesiące bo po zakończeniu roku szkolnego miał się wyprowadzić a ja sądziłam, że przez ten czas nic do niego nie poczuję. Wyszło na to, że przeprowadzka została odłożona na następny rok a ja jednak poczułam coś więcej. Teraz patrząc na to wszystko w perspektywy czasu chce mi się śmiać. Dziękuję znajomym za to, że wtedy naciskali na mnie do takiego stopnia, że się rozpłakałam i za to, że dzięki nim poznałam tak świetnego chłopaka. Przez ten czas były wzloty i upadki, były kłótnie o pierdoły i poważne sprawy, oboje popełnialiśmy błędy,  ale to wszystko jest chyba normalne w związku. Zostaliśmy poddani kilku próbom, były chwile zwątpienia czy jest w ogóle sens być w takim związku bo na tamten czas kilometry były dla nas wielką przeszkodą.
Od najmłodszych lat żyłam w przeświadczeniu, że jestem gorsza od innych, że każdy zasługuje na szczęście, przyjaciół itd. a to ja jestem inna i zawsze będę miała źle w życiu. Z tego właśnie powodu uważałam, że nigdy nie poznam chłopaka, który by mnie tak mocno pokochał, akceptując przy tym wszystkie moje wady, odmienność i wszystkie dziwactwa. Nie sądziłam, że ja kogoś pokocham tak bardzo, że będę szczęśliwa. Jestem. Jestem bardzo szczęśliwa i chociaż kiedyś nie zwróciłabym na niego uwagi teraz wiem, że to właśnie z tym chłopakiem chcę spędzić resztę swojego życia.
Czasem zazdroszczę moim znajomym tego, że mieszkają już razem, że po roku czy dwóch zaręczają się, biorą śluby i że mają drugą osobę blisko siebie na co dzień. Wiem, że i ja się tego doczekam tylko muszę być cierpliwa. Wiem też, że nie chciałabym nikogo innego.





7 komentarzy:

  1. Przykład jaki los może być nieprzewidywalny. Świetnie razem wygladacie;) Gratulacje;)
    Zapraszam

    OdpowiedzUsuń
  2. Hi girl, I loooove it! Cute blog ❤

    Follow for follow? Please let me know!
    ❤ MARY MARÍA STYLE ❤

    OdpowiedzUsuń
  3. Ładnie wyglądacie :)
    Zapraszam do mnie, może wspólna obserwacja? :)

    veronicalucy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. swietne zdjecia :)

    Zapraszam do mnie. Będzie mi bardzo miło, jeżeli zostawisz po sobie ślad w postaci obserwacji oraz komentarza. ☺ normalbutdidnot.blogspot.com (click)

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękna historia :-))) Życzę kolejnych lat :')

    OdpowiedzUsuń

Nie bawię się we wspólne obserwację, jeśli spodoba mi się Twój blog to na pewno zaobserwuję :)